Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Według Goldina wszystko musiało być „doskonałe". Nigdy nie będę mógł nikomu pokazać tego diamentu i rościć sobie do niego prawa, więc moja reputacja nie jest narażona na szwank powiedział Joelowi ale muszę zaspokoić swoją ambicję. Joel zapukał do drzwi pracowni i jeden z asystentów Goldina wpuścił go do środka. Światło w pokoju było przyćmione. Miasto za oknem wydawało się nierzeczywiste i ponure. Takielunek statków przycumowanych do brzegu ciemnoszarej rzeki Skaldy kontrastował z białym krajobrazem wyglądały jak upiorne pojazdy przybyłe nie wiadomo skąd. Frederick Goldin ciął właśnie mały diament o jasnożółtej barwie, więc Joel musiał chwilę poczekać. Kiedy przeciął wreszcie kamień na pół, podniósł wzrok na Joela. A więc? zagadał Joel, zdejmując wilgotne, skórzane rękawiczki i wkładając je do kieszeni płaszcza. Goldin patrzył na niego przez dłuższą chwilę. A więc co? zapytał wreszcie. Joel przełknął ślinę. Gdzie jest diament? zapytał. Czy jest już gotowy? Goldin wyprostował się na swoim stołku i spoglądał to w jedną stronę, to w drugą, wyraźnie zakłopotany i zaskoczony. Nie wiem, o czym pan mówi.

(Reklama: )